Nieruchomości pisania do wynajęcia

Wpis

piątek, 07 lutego 2014

Sznur, który zamienił się w motyla

Z., zatrudniona na stanowisku tłumaczka snów w korporacji Wiadomość pod Poduszką, spojrzała na fotografię męża. Ze zdjęcia w prostej, drewnianej oprawie uśmiechał się mężczyzna, na oko - pięćdziesięcioletni, o niebieskich oczach, siwych włosach i okrągłej twarzy.

Uśmiechnąłbyś się szerzej, gdybyś zobaczył moją dzisiejszą klientkę - pomyślała z przekąsem, spoglądając na kobietę, która siedziała po drugiej stronie biurka. Kobieta miała około trzydziestki, ciemne włosy, piękną twarz i smukłą figurę. Mimo to, nie wyglądała na szczęśliwą. Pewnie się już przyzwyczaiła do własnego odbicia w lustrze i zanudziło ją na śmierć. I, jak większość urodziwych ludzi, nie zdawała sobie sprawy, że niektórzy daliby się zabić za taki wygląd.

 Tym razem jest czas na opowieść Diany – bo tak nazywa się obecny klient Z. Nazwisko jej umknęło.

Zapytała o sen.

- Czy mogę go przeczytać na głos?

- Powinna pani. To, że słyszę sen czytany bądź relacjonowany z pamięci głosem klienta, pomaga w interpretacji snu.

Zaczęła czytać. Tłumaczka ucieszyła się, że Diana zapisała sen w czasie teraźniejszym – tak, jak radzono na stronie internetowej korporacji.  Kiedy zapisuje się marzenie senne, używając czasu teraźniejszego, to staje się ono czymś żywym – tu i teraz, w przeciwieństwie do martwego tam i wtedy. Kiedy relacjonujesz sen w czasie teraźniejszym, Nieświadomość wie, że traktujesz przekaz od niej poważnie: jako coś, co dzieje teraz.

Sen Diany:

 Jestem w schronisku górskim. Wokół mnie ludzie siedzą, rozmawiają. Ktoś daje mi dziecko do potrzymania. Bawię się z nim/nią (płeć dziecka nie jest podana). Owijam niemowlęciu sznur wokół szyi – dla zabawy. Dziecko przestaje oddychać. Jest martwe. Jestem przerażona. Boję się konsekwencji.

Sny z dziećmi zawsze są przerażające. – pomyślała Z. – Przeważnie dotyczą poważnych zmian w życiu. A kto z nas nie boi się zmian?

- Schronisko oznacza tymczasowe miejsce do spania. Lub do życia, co, według niektórych myślicieli, oznacza to samo.

- Słucham?

Z. zapomniała o własnych skrótach myślowych, charakterystycznych dla kogoś, kto spędza większość czasu wśród książek.

- Życie jako sen.

- A, o to chodzi.- uśmiechnęła się. – Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Aż do teraz.

Czyli do snu, który nie dawał ci spokoju. – pomyślała tłumaczka. Na głos zaś powiedziała:

- Znajduje się więc pani  w tymczasowym domu, pomiędzy ludźmi podobnymi sobie.

- Czyli jakimi?

- Próbującymi odkryć własne wnętrze. Tylko tacy chodzą po górach. Pragną pogadać z własnymi duszami.

Skinęła głową. Z. ciągnęła dalej:

- Jedna z osób daje pani dziecko.

- Tylko na chwilę.

- Dziecko jest symbolem zmiany. Dlatego ludzie wierzą, że kiedy śni się dziecko, coś złego się wydarzy. Zmiany często bywają bolesne, a z pewnością nie są łatwe. Lecz „bez mroków nocy jak dojrzelibyśmy gwiazdy?”[1]

- A sznur?

- Oznacza lęk. Lęk jest zawsze poddaniem, ujarzmieniem psychicznych sił człowieka. Boi się pani własnego lęku.

- Sen jest więc wyrażeniem mojego strachu?

- Lub ostrzeżeniem.

- Przed czym?

- Przed poddaniem się lękowi.

- Łatwo mówić.

- Wiem. Lęk jest jedną z najbardziej fundamentalnych emocji. Jest też najstarszym wrogiem rozwoju. Ale zawsze można przekształcić strach w źródło energii.

- Jak?

- Sen jest listem od Jaźni.[2] Zawsze można napisać odpowiedź.

- A co powinnam zamieścić w odpowiedzi?

- To, jakby pani chciała poradzić sobie z tym dzieckiem.

Diana zamilkła na moment. Ciemne oczy powędrowały w kierunku obrazu Friedricha: Klosterfriedhof im Schnee.  Umieszczono go celowo w gabinecie. W kompozycji dzieła ukryte są trzy portale. Trzy wejścia do tajemnic Nieświadomości.

Klientka wyjęła kartkę papieru i zapisała kilka zdań. Podała kartkę tłumaczce. Ta przeczytała ją pobieżnie:

Jestem w schronisku górskim. Wokół mnie ludzie siedzą, rozmawiają. Ktoś daje mi dziecko do potrzymania. Bawię się z nim/nią. Wkładam sznur w dłoń niemowlęcia. Dziecko uśmiecha się i wyrzuca rzecz. Sznur dotyka podłogi i zmienia się w gąsienicę. Gąsienica zmienia się w motyla. Motyl wyfruwa przez otwarte okno.

 

- Dziękuje. – usłyszała Z. Pani Dianie chyba się bardzo spieszyło, bo wybiegła z gabinetu.

- Nie ma za co - odparła tłumaczka, już do siebie. Klientka zdążyła zamknąć za sobą drzwi. Z. wyjęła kanapkę z tuńczykiem i ugryzła kęs. Nagle zastygła.

Zapomniałam jej powiedzieć, że motyl jest także symbolem zmiany. - pomyślała. Po czym kontynuowała spożywanie, bo była bardzo głodna. Musiała rano zająć się małym dzieckiem i nie zdążyła zjeść śniadania.

 

 

 

 


[1] Zdanie to pochodzi z książki Twoja ciemna strona, Vivianne i Christophera Crowley.

[2] To z kolei zdanie pochodzi z książki Marie-Louise von Franz (uczennicy Junga) Ścieżki snów.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
scathshad
Czas publikacji:
piątek, 07 lutego 2014 11:16

Polecane wpisy

  • Testament Przechery

    "Testament Przechery"/ Trickster's Testament Pod górę - zawsze Poddać się - nigdy Zrzucony ze szczytu Oswajaj otchłań Rośnij od dna Aż przerośniesz Siebie

  • Alchemia sukcesu

    niedaleko Dragon's Eye Nie znam osoby, która kochałaby porażkę i nie pragnęła sukcesów. Taka jest ludzka natura. Ale życie ma też swoją i więcej w niej miejsca

  • Granice wytrzymałości anielskiej

    „Należało pomagać aniołom stróżom.” - Paolo Coelho "Walkirie" Nie jestem ani fanem, ani przeciwnikiemksiążek Coelho. Po prostu,w przeszłości bywało

  • Serhij Żadan "Internat"

    Twórczość Serhija Żadana poznałam stosunkowo późno, ale za to pokochałam ją miłością wielką. Wszystko zaczęło się od zbioru opowiadań "Mezopotamia" , potem udał

  • "Złodziejaszki"

    Długo trzeba było czekać na najnowszy film jednego z moich ulubionych reżyserów Hirokadu Koreedy. "Złodziejaszki" były pokazywane na zeszłorocznym festiwalu w C